F1 News

Kalendarz F1 2023 robi bezcelowy krok w odliczaniu do zera

Kalendarz F1 2023 robi bezcelowy krok w "odliczaniu do zera

23 września - 11:27
0 Komentarze

GPblog.com

Kalendarz F1 na rok 2023 został ogłoszony, a nadchodzący harmonogram podróży mistrzostw, z rekordową liczbą wyścigów, w tym roku po raz kolejny wygląda jak chaos. Pytanie, czy ten harmonogram podróży jest zgodny z planami F1 dotyczącymi drastycznego zmniejszenia emisji CO2 przez ten sport.

F1 przemierzy świat w 2023 roku

Wizualizacja przyszłorocznej trasy F1 na międzynarodowej stronie GPBlog Instagram wywołała zdziwione reakcje. Chaos widoczny na mapie świata rodził uzasadnione pytania, czy nie ma lepszego sposobu na podróżowanie tego sportu po świecie. Dla fanów F1 uderzające jest również to, że Formuła 1 podróżuje w całości po kontynencie afrykańskim. Ale główne pytanie, które należy zadać, to jak Formuła 1 planuje połączyć ten kalendarz z Strategia zrównoważonego rozwoju F1. Plan ten nosi tytuł: Countdown to Zero. Z czego celem jest bycie neutralnym węglowo jako sport do 2030 roku.

Najpierw przedstawiliśmy przyszłoroczne odległości w perspektywie. Poniższa mapa pokazuje ruchy podróżne F1, a kolejne slajdy pokazują odległości, jakie F1 będzie pokonywać z toru na tor (pit lane do pit lane w linii prostej). W sumie w przyszłym roku F1 przejedzie 133 735 kilometrów, nie licząc powrotów do fabryki i domu. Najdłuższa podróż F1 odbywa się z Las Vegas do finału sezonu w Abu Dhabi i wynosi 13 209 kilometrów. Długość tej podróży nie jest wyjątkiem, ponieważ podróż z Kataru do Stanów Zjednoczonych, która odbywa się kilka tygodni wcześniej, również wynosi ponad 13 000 kilometrów. Aż pięć razy F1 odbędzie podróż o długości przekraczającej 10 000 kilometrów.

F1 wydaje się być criss-crossingiem po całym świecie. Nawet w połowie sezonu, kiedy odbywają się europejskie wyścigi i odległości są dużo mniejsze, Formuła 1 przemierza kontynent w uciążliwy sposób. Spójrzcie na następujące po sobie w tej kolejności wyścigi Wielkiej Brytanii, Węgier i Belgii. Tylko cztery razy w ciągu 24-wyścigowego sezonu F1 pokonuje się mniej niż tysiąc kilometrów. Najkrótszy dystans jest między GP Belgii a GP Holandii, ale ponieważ w przyszłym roku przypada między nimi przerwa letnia, całkiem możliwe, że zespoły najpierw przywiozą sporo sprzętu do siedziby, zanim zostanie on przetransportowany z powrotem do Holandii.

F1 może uzyskać najwięcej "zysku CO2" z kalendarza

Powodem zaskoczenia dotyczącego harmonogramu podróży i powodem, dla którego należy zwrócić na niego uwagę, jest fakt, że podróże Formuły 1 pozostawiają największy ślad w emisji tego sportu. Raport zrównoważonego rozwoju F1 wykorzystał dane z 2018 roku; sezon 21 wyścigów. W tym sezonie, whopping 45 procent całkowitej emisji 256,551 ton CO2 pochodziło z logistyki F1. Ten odsetek obejmuje tylko dostawy potrzebne zespołom i Formule 1 do prowadzenia/organizacji wyścigów i zaplecza padoku. Nie uwzględniono jeszcze podróżującej części biznesowej, dziennikarskiej i rekreacyjnej. Ta grupa również odpowiada za 27,7 procent emisji.

Wydaje się zatem, że zmniejszenie odległości pomiędzy wyścigami jest tym, co może przynieść największe korzyści w zakresie redukcji emisji CO2. W końcu 72,7 procent całkowitej emisji Formuły 1 jest związane z jej wędrownym charakterem. W tym względzie powinno być jasne, że podróżowanie jest nieodłącznym elementem tego sportu, ale Formuła 1 mogłaby zająć się tym w bardziej inteligentny sposób. Podczas gdy sport otwarcie opowiada się za przejściem na bardziej odnawialne paliwo i zrównoważone, elektryczne silniki, F1 nie wydaje się, aby rozpoczęła bardziej zrównoważony kurs z ogłoszeniem tego kalendarza 2023 w porównaniu do bieżącego sezonu itinerarium. To podczas gdy emisje ze źródeł zasilania bolidów F1 przyczyniły się tylko 0,7 procent do całkowitej emisji CO2 F1 w 2018 roku.

Oczekiwano zatem, w świetle celów na rok 2030, że organizacja F1 przedstawi ulepszony plan. Przy siedmiu sezonach, które pozostaną po 2023 roku, istnieje szczególna potrzeba wygrania na emisji CO2 do 2030 roku. Tak naprawdę konieczne było, aby F1 zaczęła eksperymentować z kalendarzem w zeszłym roku. Na razie jedynym eksperymentem, jaki widzieliśmy, są podwójne wyścigi; dwa wyścigi organizowane w dwa weekendy z rzędu na tym samym torze, jak to miało miejsce w Austrii. Głównym powodem były ograniczenia związane z koroną obowiązujące na całym świecie. W 2022 roku nie widzieliśmy już tej konstrukcji.

Czas się kończy: F1, eksperymentuj już teraz!

Rekomendowanie, co w takim razie należy poprawić w kwestii kalendarza, okazuje się jedynie trudne. Trzeba przy tej historii powiedzieć, że kształtowanie globalnego kalendarza musi być robione bardzo ostrożnie, bo trzeba prawidłowo oszacować wszystkie zmienne, które mogą spowodować, że dana impreza nie dojdzie do skutku. Przy hipotetycznym scenariuszu, w którym Formuła 1 przeniosłaby się z każdego Grand Prix z lewej strony mapy na prawą w ciągu roku (najkrótsze odległości podróży), po pierwsze należy wziąć pod uwagę temperatury i możliwość ścigania się tam. Rozpoczęcie sezonu na kontynentach amerykańskich może spowodować problemy z Grand Prix Kanady, ponieważ wiosną może być tam zbyt zimno na wyścig. Również w Europie wiosną i jesienią może być zbyt zimno lub deszczowo. Na Bliskim Wschodzie latem znów jest za gorąco, a w Azji trzeba brać pod uwagę deszczowe pory roku.

Formuła 1 musi również brać pod uwagę zjawiska kulturowe i święta narodowe miejsc i krajów, w których odbędą się wyścigi; pomyślcie na przykład o miesiącu Ramadan. Jest więc wiele kwestii, które praktycznie uniemożliwiają Formule 1 wybranie po prostu najkrótszych tras w ciągu sezonu. Wreszcie, umowy obowiązujące z niektórymi torami również odgrywają rolę; jak na przykład umowa z Abu Dhabi, w której uzgodniono, że kompleks Yas Marina będzie miał prawo do organizacji finału sezonu w najbliższych latach.

Przedstawiony kalendarz na rok 2023 jest - jakkolwiek trudny do ukształtowania - rozczarowujący. W tak pionierskim technologicznie sporcie, jakim jest Formuła 1, powinno być wystarczająco dużo mózgów i umiejętności, by przynajmniej wymyślić możliwe rozwiązania i z nimi eksperymentować. Podwójne weekendy wyścigowe mogłyby zostać ponownie włączone do kalendarza. Innym ciekawym pomysłem jest podzielenie sezonu F1 na rozdziały według kontynentów. Na przykład amerykańska liga koszykówki, NBA, również reguluje ruchy podróżnicze, umieszczając drużyny z miast położonych blisko siebie w jednej lidze i grające przeciwko sobie częściej niż drużyny oddalone od siebie. Pozwolenie na to, by wyścigi w pewnych częściach świata odbywały się jeden po drugim w określonym czasie, gdy pasuje to do klimatu i struktury społecznej, mogłoby sprawić, że harmonogram podróży F1 byłby bardziej efektywny. To potencjalnie rozłożyłoby sezon bardziej na cały rok, ale z dłuższymi przerwami pomiędzy nimi dla zespołów i kierowców.

Z uciekającym czasem, Formuła 1 będzie musiała naprawdę eksperymentować, dopóki Liberty Media chce mieć tyle Grands Prix w kalendarzu. Chyba że nie potraktują tak poważnie przesłania o byciu neutralnym pod względem CO2 do 2030 roku, czyli tzw. Countdown to Zero.

Odtwarzacz filmów

Więcej filmów